Agnieszka Jaroszewicz

…A raczej dwie Agnieszki na misyjnym szlaku

Coś o Peru

05
29

Coś bym napisała. Coś o Peru. Bardzo chciałam przekazać tu tłumaczoną relację z wizyty urny księdza Bosco w „mojej” misji, ale relacja nie nadchodzi i nie nadchodzi… Albo wiele zajęć, albo… (wolę nie kończyć tego drugiego „albo”)

Kończę studia, w sumie mam coraz bardziej w głowie poukładane co dalej, ale marzenia są niepoukładane. Na pewno tylko w mojej głowie. Ufam,że Bóg „już od wieków ma koncepcję życia każdego z nas” (ks. Franciszek Blachnicki). Koncepcję ma, tylko czy zrealizuje… W sumie całe życie uczę się Mu nie przeszkadzać. Bardzo dobrze na tym wychodzę.

Wróciłam przed chwilą do moich wspomnień wakacyjnych, do spotkania z moimi kochanymi przyjaciółmi z Bosconii, którzy są na drodze odkrywania swojego powołania. Ostatnio „powołanie” to u mnie temat nr 1. Więc myślę o nich, myślę o Juanie, Cristhianie, Robercie, Pedro, innym Cristhianie – oni już są na drodze formacji salezjańskiej, myślę też o klerykach, którzy studiują w Kolumbii i mają dni wypełnione do granic możliwości pracą apostolską (gdy myślę o nich,myślę też o moim serdecznym przyjacielu L., który kiedyś zostanie świętym o wybitnie nietypowym imieniu :) ). Myślę o Lourdes i Milagros, które odnalazły sie na drodze życia zakonnego, wspominam młodych ze szkoły technicznej, którzy poszukują najpierw samych siebie i pogodzenia z własnym życiem, marzą o miłości…, ogarniam pamięcią rosnące powołania… przeróżne, o których rozmawiając spędzaliśmy długie, ciepłe (zimowe i letnie :) ) wieczory…

Przyszedł jakiś taki ciekawy czas, kiedy moja tęsknota się pogłębia. Tak, właśnie „pogłębia”. Jest cicha i głęboka. Pogodzona sama ze sobą, ale wciąż obecna. Nie ma w sobie nic z płaczliwego sentymentu, ale jest samą miłością. Zadziwiające, jak toczy się życie. Jest pasmem niespodzianek. I co z tego, że zamiast wędrować po piaskach i służy jako wszystko-na-raz dla dzieci siedzę i piszę prace magisterskie. I tak wiadomo, co mam w sercu.

Wczoraj widziałam na Rynku Staromiejskim w Toruniu dwóch chłopaków puszczających ogromne bańki mydlane. Patrzyłam jak urzeczona. Jak małe dziecko. I co, że moją pierwszą myślą było: „to trzeba powtórzyć w Oratorium Bartolomé Garelli”… Niby wróciłam na dobre, ale jest mnie naprawdę więcej niż się wydaje.

Jeżeli to, co piszę, wydaje się Wam niejasne i wyjątkowo „ciche”, nie dziwcie się. To, co piszę, jest takie jak moja tęsknota. Cicha i zakorzeniona. I będzie rosnąć. Tylko co z niej wyrośnie…?

Tym,którzy zginęli…

04
10

Tym,którzy zginęli

Tym,którzy trwają w żałobie

Tym,którzy kochają Ojczyznę

Tym, którzy wierzą w zmartwychwstanie…

Pascha 2010

04
01

Ksiądz Bosco jest już w Peru!

03
19

…Oczywiście jest tam od dawna, w osobach swoich duchowych synów – salezjanów. Jednak tym razem przybył we własnej osobie. Ale jaśniej…

Przedwczoraj, 17 marca 2010 roku, o godzienie 13.00 czasu miejscowego (naszej 6.00) urna z ciałem tego wielkiego świętego przekroczyła granicę państwa od strony Boliwii, w miejscowości Copa Cabana, słynącej z sanktuarium maryjnego i znalazła się na peruwiańskiej ziemi. Na powitanie wyszedł ksiądz inspektor Vicente Santilli.

Jako pierwsi mogli powitać świętego mieszkańcy Puno. I tak urna z relikwiami księdza Bosco powędruje dalej, aż do 7 kwietnia pozostając w Kraju Słońca, potem przekroczy kolejną granicę, by odwiedzić Ekwador. Trasa będzie następująca: 18 - 19 urna pozostanie w Cusco, 20 - 21 w Arequipie, 22 - 23 w Ayacucho, 24 – 25 w Huancayo, od 26 marca do 4 de kwietnia będzie wizytować Limę i Callao, 5 kwietnia Huaraz i w końcu 6 i 7 kwietnia odwiedzi Piura.

Zainteresowanych władających językiem hiszpańskim zapraszam na : 

http://donboscovisitaelperu.com/DonBoscoPeru/

…A modlitwie wszystkich polecam Kościół Peru, głównie jego młode szeregi, do których szczególnie został powołany ksiądz Bosco. Niech ta wizyta odrodzi wiarę i zapał miłości, będącej siłą napędową świata.

Świętego Jana Bosco…

01
31

Boże Narodzenie 2009

12
24

Boże Narodzenie 2009

Ich dom to nasz dom…

12
21

projekt_06_2

Kochani!

Wśród odnośników znalazł się nowy link: Kampania 2009 dla Otwartego Domu Księdza Bosco dla chłopców ulicy w Limie. Serdecznie polecam! Ci chłopcy potrzebują naszego wsparcia. Naprawdę warto.

Pomóżmy misjonarzom pomagać!

Na stronie można znależć m.in. wywiad z założycielem Domu, sylwetki wolontariuszy, którzy pracowali z chłopcami, życie codzienne i ważne wydarzenia oraz wiele innych.

ZAPRASZAM !!!

http://www.adopcja2.salezjanie.pl/kampania_2009/index.html

Modlitwa świętego Ignacego prosto z Peru :)

10
31

Alma de Cristo

Alma de Cristo, santifícame. Cuerpo de Cristo, sálvame. Sangre de Cristo, embriágame. Agua del costado de Cristo, lávame. Pasión de Cristo, confórtame. ¡Oh, buen Jesús!, óyeme. Dentro de tus llagas, escóndeme. No permitas que me aparte de Ti. Del maligno enemigo, defiéndeme. En la hora de mi muerte, llámame. Y mándame ir a Ti. Para que con tus santos te alabe. Por los siglos de los siglos.

Amén.

Duszo Chrystusowa

Duszo Chrystusowa, uświęć mnie. Ciało Chrystusowe, zbaw mnie. Krwi Chrystusowa, napój mnie. Wodo z boku Chrystusowego, obmyj mnie. Męko Chrystusowa, wzmocnij mnie. O dobry Jezu, wysłuchaj mnie. W ranach Twoich ukryj mnie. Nie pozwól mi oddalić się od Ciebie. Od wroga złośliwego obroń mnie. W godzinę śmierci mojej wezwij mnie. I daj mi przyjść do Ciebie, abym z świętymi Twymi chwalił Cię na wieki wieków.

Amen.

…Ktoś jeszcze ma pytania co do istoty świętości? :)

Koniec wolności słowa

09
23

Jeszcze zbieram się do uzupełnienia raportu z pracy wakacyjnej, ale nie wiem jak długo będę mogła prowadzić ten blog. Według mnie dziś właśnie zakończył się definitywnie czas wolności słowa w Polsce. Przynajmniej dla nas – katolików. Wolność słowa obecnie będzie wyglądać tak: wszystkim wolno mówić wszystko, a katolicy… mają mówić wolno (a najlepiej wcale,bo jak się trochę pospieszą, to jeszcze bardziej pospieszą do sądu). Najwyraźniej liczą na nasza pokorę. Cóż, ja pokorą nie grzeszę i w tej chwili oficjalnie, tak jak oficjalne i jawne są wszelkie publikacje w internecie, deklaruję,że:

1. Istota w łonie matki jest istota ludzką i nie jest to zależne od światopoglądu religijnego.

2. Aborcja jest morderstwem i nikt mi nie zabroni tak mówić tylko dlatego, ze ma zamiar mówić inaczej dla własnego usprawiedliwienia.

3.Protestuję przeciwko głupocie usprawiedliwianej drogą prawną, przeciwko prawnemu potwierdzaniu braków w rozumieniu tekstu pisanego i popełnianiu podstawowego błędu redukcjonistycznego wyciągania zdania z kontekstu i na tej podstawie udowadniania komuś niepraworządnych przekonań (a podobno to już minęło!).

4.Zachęcam wszystkich do walki o prawo głosu,szczególnie w obronie wartości zagrożonych jedynie wskutek wąskiego horyzontu postrzegania i rozumowania.

Jeżeli w tym momencie ktoś miałby ochotę pozwać mnie do sądu – proszę bardzo, może dopiero kiedy stanie się to powszechne, usłyszą nas.Być może zatem tak szybko do Peru nnie wrócę,jeżeli gotowi posłac mnie potem do więzienia (płacić nikomu nie mam zamiaru). A proszę, zachęcam i zapraszam,bo przecież wypowiadam się jasno w obronie tych, którym dzisiaj podyktowano wyrok. No, chyba że pani Alicji Tysiąc nie zależy na takich,co płacić nie mają zamiaru. W końcu business is business. W tym przypadku naprawdę niezły, szczególnie jeżeli sie ma tylu popleczników.

…A kiedyś walczono o wzniosłą ideę wolności słowa. dziś wypada spuścić głowę i wyszeptać: Requiescat In Pace

„Kto nie żyje, żeby służyć, nie służy do życia”

07
24

Matka Teresa z Kalkuty dobrze wiedziała, co znaczą te słowa, które wypowiedziała. My jutro pochylimy się tak nad nimi, jak nad innymi słowami, głównie tymi, które wypowiedział Jezus do swoich uczniów: „Nie ma miłości większej od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. SŁUŻBA, codzienne oddanie, codzienne, małe męczeństwa, cierpliwość, czas, uwaga poświęcona innym, dobre słowa, wysłuchanie, uśmiech… a wszystko niekoniecznie wtedy, kiedy jest nam łatwo. To sprawy, o których w Bosconii szczególnie trzeba pamiętać, będąc zawsze otoczonym możliwościami apostolatu i zaproszeniem do włączania się w służbę innym. A w dodatku po tak wyraźnym zgłoszeniu duchowego zapotrzebowania. Dziś rano pochyliliśmy się nad tym tematem, moi przyjaciele i ja, przygotowując sobotnie spotkanie.

                Jednak pierwszą nowiną, którą usłyszałam, było: „Agnieszka, już mamy pierwsze owoce spotkania o powołaniu… jedno powołanie!” Zabrakło mi słów: „Ja…jakie?” „kapłańskie” „kto???” (…)

                Niezwykłe. Oczywiście, wszystko będzie dojrzewać w tę czy inną stronę (chociaż jak dla mnie mogłoby właśnie w „tę” J), ale świadomość, że każde słowo może paść na tak chłonną, spragnioną ziemię… W obliczu tego jedyne, co warto robić w życiu, to właśnie owo życie oddawać bez reszty.