Agnieszka Jaroszewicz

…A raczej dwie Agnieszki na misyjnym szlaku

…Hojnie zbierać będzie!

07
22

Pan Bóg zaskakuje. Kiedy ja nie mam zbyt wiele czasu tutaj, On też nie zwleka z malutkimi zbiorami plonów. Od soboty nie minęło dużo czasu, a dziś po południu miałam okazję porozmawiać z jedną z dziewcząt z grupy Laura Vicuña, która jednocześnie pomaga nam w oratorium peryferyjnym. Zapytałam o wrażenia, o to, czy świadectwo braci i ogólnie nasza rozmowa o powołaniu stała się choć trochę pomocą we własnych poszukiwaniach. Oczy jej zabłysły, gdy powiedziała, że bardzo i że właśnie to jej było potrzebne na teraz. Momentalnie zapytałam, czy jest coś, czego jej jeszcze brakuje, jaki kolejny temat możemy poruszyć, żeby pogłębić, kontynuować rozpoczętą myśl. „Nie wiem, właściwie to, czego potrzebowałam, już usłyszałam” – uśmiechnęła się tak właśnie, by chciałabym, żeby uśmiechały się anioły, a po chwili zamyśliła się: „Czy mogłabym zadać Ci jedno pytanie? (…) Jak możemy dać życie za innych?

 To była jedna z najpiękniejszych rozmów, jakie stały się tutaj moim udziałem. Ta szesnastoletnia osóbka stała się dla mnie przykładem pragnienia, jakie wszyscy nosimy w sobie, a przy okazji wyraziła pytanie, które zadaję sobie tutaj każdego dnia i w każdej chwili. Czyż może być piękniejsza kontynuacja tematu powołania?

Dodaj komentarz